Lekko zabójczy sos z ostrych papryczek

sos
Lekko zabójczy sos

Pewnego dnia zebrałem z własnych krzewów duże ilości ostrych papryczek. Nie chciałem ich suszyć, a nie nadążałem z jedzeniem surowych. Konieczne było znalezienie innej opcji na przechowanie zbiorów. Zacząłem więc szukać przepisów na przetwory z ostrych papryczek i tak trafiłem na przepisy robienia sosów. Ostry sos to coś, co lubię. Przeczytałem wiele gotowych przepisów i wybrałem z nich to, co mi najbardziej pasowało. Tak powstał mój pierwszy przepis na lekko zabójczy sos z ostrych papryczek.

Ostry sos, przygotowanie do produkcji

Dużo czytałem, dużo szukałem i znalazłem informację, że aby ostry sos pozostał ostry po obróbce termicznej i nie stracił swoich właściwości, powinien mieć jakiś kwaśny składnik. W kupnym sosie Tabasco wyraźnie czuć ocet, ale mi nie do końca pasuje posmak octu. Dlatego zdecydowałem się na ukwaszenie ostrych papryczek. Robi się to podobnie jak w przypadku kwaszenia ogórków, jednak przyprawy dodane do kwaszenia mają duże znaczenie, więc streszczę składniki i ich ilości:

  • 400 gr ostrych papryczek – do tej wersji sosu potrzeba 200 gr habanero i 200 gr jakiejś łagodniejszej odmiany, ja wybieram zawsze Piri Piri
  • pól litra przegotowanej wody
  • czubata łyżka soli kamiennej niejodowanej
  • pół główki czosnku
  • płaska łyżeczka cukru brązowego albo miodu
  • łyżeczka nasion gorczycy
  • 5 ziaren ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe

Kwaszenie ostrych papryczek

Do kwaszenia używam buteleczki szklanej zatykanej korkiem, kupiłem ją w pewnym znanym szwedzkim sklepie. Przepis jest banalny, papryczki przekłuwam wykałaczką w paru miejscach, aby powietrze mogło z nich wylecieć po zanurzeniu w płynie. Wrzucam do szklanego naczynia. wsypuje wszystkie przyprawy i wrzucam pokrojony w paski czosnek. Całość zalewam wodą z rozpuszczoną solą i cukrem. Taką miksturę odstawiam w ciepłe miejsce na przynajmniej 10 dni. Można poznać, że kwaszenie dobiegło końca, jak zawartość przestanie bomblować a woda zrobi się lekko mętna. Uważajcie z wąchaniem, nawet opary z tego naczynia potrafią wywołać rzekę łez. Dodam jeszcze, że wszystko co robimy z papryczkami tak ostrymi jak habanero, powinniśmy robić w jednorazowych rękawiczkach, jednocześnie uważając aby nie dotknąć nikogo w trakcie przygotowania. Wiem to z autopsji – raz, zupełnie nieświadomy mocy poszedłem zrobić siku 3 minuty po tym jak bez rękawiczek przekłuwałem papryczki. Wątpliwa przyjemność.

habanero piri piri
Papryczki habanero i Piri Piri przed kwaszeniem.

W procesie kwaszenia ważne jest, aby zawartość naczynia znajdowała się pod powierzchnią płynu. Najlepiej więc położyć spodeczek i czymś go obciążyć. Poza tym warto wiedzieć, że nawet jedna utopiona muszka owocówka potrafi zrujnować wszystko, więc najlepiej dodatkowo zabezpieczyć od góry naczynie ścierką kuchenną, albo tak jak ja – nie do końca wepchniętą zatyczką korkową. Dodam, że to powinno stać poza zasięgiem dzieci i zwierząt domowych – jest na prawdę ostre i same opary są drażniące oczy.

Przygotowanie lekko zabójczego sosu

kwaszone ostre papryczki
Kwaszone ostre papryczki

Jak papryczki są już ukwaszone, odlewamy przez sitko cały płyn (oby nie do zlewu, będziemy go za chwilę potrzebować). W rękawiczkach odrywamy szypułki od naszych ostrych kwaszonych papryczek i wrzucamy je do blendera. Dodajemy tez ukwaszony czosnek i wlewamy przecedzony wcześniej płyn. Pora to porządnie zmiksować. Skuteczność miksowania zależy oczywiście od sprzętu jaki mamy, ale najlepiej uzyskać gęsty płyn, bez żadnych kawałków papryczek czy pestek. Przelewamy całość do garnka i dorzucamy byle jak pokrojoną marchewkę. Zagotowujemy pod przykryciem (przy włączonym wyciągu) i czekamy aż marchewka będzie miękka. Ponownie miksujemy na gładką masę i w zasadzie mamy gotowy, lekko zabójczy sos.

sos
Gotowanie sosu

Pozostaje nam najprzyjemniejsza część, czyli pakowanie w mniejsze naczynia. Ja najchętniej używam małych słoiczków, takich, żeby mieć pewność, że sos zostanie szybko spożyty (chociaż tak ostry sos nigdy mi się nie zepsuł, może pleśń nie wytrzymuje takiej dawki kapsaicyny 🙂 ). Gorący jeszcze sos wlewam do słoiczków i pasteryzuję 10 minut w większym garnku w wodzie. Tradycyjnie po wyjęciu stawiam słoiczki do góry dnem i tak sobie spokojnie stygną. Smacznego i pamiętajcie – sos jest ostry jak ogon szatana, najpierw radzę spróbować małą ilość zanim doprawimy nim danie.

Pozostałe przepisy tutaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *